Forum LEBORKSA GRUPA AIRSOFTOWA Strona Główna


LEBORKSA GRUPA AIRSOFTOWA
Witamy na stronie Lęborskich maniaków airsoftu
Odpowiedz do tematu
Historia, Szkolenie, Psychika, Test snajpera
sebatheking



Dołączył: 30 Maj 2005
Posty: 34
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Słupsk

Historia snajperów i broni wyborowej

Historia ludzkości jest tak pokręcona, że zawsze gdzieś na Ziemi trwa jakaś zadyma. A tak to bywa, że gdy jest zadyma, są także ofiary. Ich ilość zależy od wielkości zadymy.

Mimo wszystko ZAWSZE i WSZĘDZIE istniało zapotrzebowanie na ludzi wyróżniających się spośród tłumu odwagą, siłą, itp. W średniowieczu wysoko ceniona była np. siła fizyczna i zręczność, ponieważ rycerze nosili na sobie kupę żelastwa i kolejną kupą żelastwa wymachiwali by wyeliminować przeciwnika. Wobec takiego obrotu rzeczy MUSIELI być silni (spróbuj machać dziesięciokilogramową hantelką przez kilka godzin to się przekonasz). Silni ludzie zawsze wzbudzali respekt; prymitywne plemiona (np. w Ameryce Południowej, Papui- Nowej Gwinei) miały przeważnie wodzów - pakerów (przy okazji - pozdrawiam wszystkich kulturystów i mięśniaków).

OK. Rozpisałem się o wodzach, a miałem nawijać o snajperach. Tak więc od czasu wynalezienia w miarę celnej broni (łuki, kusze) uwagę wodzów bitew (sorki, to już ostatni raz Smile zwracali ci, którzy umieli się nią posługiwać lepiej od innych (czytaj: celniej strzelać). Walczyli w pierwszej linii i mieli eliminować tych, od których decyzji zależały losy bitwy. Wg legendy

pierwszą ofiarą ''snajpera''

był angielski król Harold II, który zginął w bitwie pod Hastings 21 X 1066 r. Scena jego śmierci jest uwieczniona na tkaninie z Bayeux; król Harold II trzyma w ręku strzałę, która tkwi w jego prawym oku. Strzałę wystrzelił normanski łucznik (choć historyk Ralph Payne- Gallway uważa, że Normanowie znali już wtedy kuszę) i jest to prawdopodobnie najwcześniejszy udokumentowany przypadek działalności snajpera w walce.

A słowo snajper pochodzi prawdopodobnie od bekasa (ang. snipe). Bekas to niewielkich rozmiarów ptak brodzący; żyje na podmokłych terenach. Jako że jest bardzo czujny, a spłoszony szybko zrywa się do lotu więc bardzo trudno go ustrzelić, szczególnie, że tor jego lotu jest prawie spiralny. Myśliwy, który potrafił ustrzelić bekasa musiał być naprawdę dobry- i na takiego właśnie myśliwego mówiono sniper. Określenia ''snajper'' użył po raz pierwszy w liście żołnierz brytyjski służący w Indiach w 1773 roku.

Początkowo ''snajperzy'' posługujący się kuszami mieli być wykorzystywani tylko w walkach z poganami, ponieważ Sobór Laterański II zakazał używania kusz przeciwko chrześcijanom jako broń ''niemiłą Bogu'' Smile)). Ale nikt nie przestrzegał tego zakazu, w wyniku czego król Rysio Lwie Serce oberwał od francuskiego kusznika pod Limogrez we Francji. Mimo angielskich podań o sukcesach strzeleckich Robin Hooda (a dlaczego Robin Hood? 1. Bo za mało jaad. 2. Bo Jean Michelle Jarre Smile i Wilhelma Tella, strzelcy wyborowi zaczynali być doceniani w Anglii dopiero po amerykańskiej wojnie o niepodległość.

Broń palna była używana na szeroką skalę już od 1588. Hiszpańska Armada składała się głównie z muszkieterów. Pierwsze muszkiety miały gładką lufę, co nie gwarantowało dobrej celności broni. Dopiero na początku XVIII w. w Pensylwanii pojawiły się

karabiny z lufą gwintowaną.

Jedne z pierwszych karabinów z lufą tego typu produkowane w Pensylwanii nosiły nazwę Kentucky Rifle. Była to broń kal. .45, miała półtora metra długości i była (jak na owe czasy) bardzo celna.

Amerykanie pierwsi zastosowali technikę snajperską w wojnie z wojskami brytyjskimi w latach 1775-83. Zamiast maszerować w szykach i nawalać do siebie salwami chowali się za drzewami i zdejmowali żołnierzy brytyjskich jednego po drugim. Anglicy dysponowali potem karabinem Fergusona (kal. 17,27 mm; .6Cool, ale jego konstruktor i dowódca jednostki uzbrojonej w tą broń, kpt. Patrick Ferguson zginął w 1780 roku z rąk Kentucky Riflemana, płk Daniela Morgana, który zastrzelił go z odległości 410 m., jego oddział się poddał, więc karabin Fergusona odszedł w zapomnienie. Francuzi poszli jednak po rozum do głowy i utworzono specjalną jednostkę, 95. pułk piechoty czyli ''zielone kubraki'' uzbrojoną w karabiny Bakera.

Pomimo sukcesów w postaci m.in. zabicia francuskiego generała- Colberta i likwidacji obsługi baterii dział francuskich Brytyjczycy dalej stosowali technikę szyków bojowych. Po śmierci admirała Nelsona zdecydowano się wprowadzić na uzbrojenie okrętów siedmiolufowy karabin Nock Volley Gun. Był przeznaczony do zwalczania snajperów (rozumiecie, co siedem luf to nie jedna Wink.

Ok. 1850 roku na uzbrojenie wojsk brytyjskich trafił Enfield P53, bardzo celny karabin. Oprócz Brytyjczyków używali go Konfederaci w Ameryce Północnej podczas wojny secesyjnej. Snajperzy wojsk Konfederacji zasłynęli w tej wojnie m.in. zastrzeleniem generała Unii Johna Sedgwicka, który zginął podczas wypowiadania swojej opinii o zdolnościach strzeleckich żołnierzy Konfederacji: ''nawet słonia nie trafią z tej odleg...!''. Trzeba dodać, że kula z karabinu sierżanta Grace'a zanim trafiła Sedgwicka w lewą część twarzy, przebyła dystans 730 m.

Po zakończeniu wojny secesyjnej nie przerwano oczywiście prac nad ulepszaniem broni strzeleckiej i amunicji. Poradzono sobie z poważnym problemem, jakim była konieczność ładowania kolejno kuli, prochu i kapiszonu (mowa o karabinach z zamkiem kapiszonowym). Mianowicie,

wynaleziono nowy rodzaj ''scalonego'' naboju.

W metalowej łusce zawierającej ładunek prochowy osadzono kulę, a nabój odpalany był poprzez uderzenie iglicy w spłonkę znajdującą się na dnie łuski. To wszystko, oraz wynalezienie odłączanych magazynków pudełkowych sprawiało, że przeładowanie broni trwało krócej, wiec czas między wystrzeleniem pierwszego i kolejnego naboju zmniejszył się kilkakrotnie.
Mówiąc o nowym, rewolucyjnym rozwiązaniu w zakresie konstrukcji naboju i karabinu nie można nie wspomnieć o słynnym, kultowym Winchesterze '73. Miał on magazynek rurowy pod lufą; przeładowanie odbywało się za pomocą charakterystycznej dźwigni.

Przyszedł czas na wypróbowanie nowych giwer. Pod koniec XIX wieku, podczas walk w Afryce Południowej przeciwnikami Brytyjczyków byli Burowie; naród rolniczo- myśliwski. Strzelali z 8 mm Mauserów. Anglicy- karabiny Martini Henry, potem Lee Metford (kal. .303, 8 nabojów w magazynku) a w końcu Lee Einfield (10 nabojów w magazynku). Burowie zajmowali stanowiska ogniowe na wzgórzach i wykańczali Brytyjczyków jednego po drugim z bezpiecznej odległości. Nie było dla nich problemem rozwalić człowieka z 500 m., skoro z powodzeniem polowali na antylopy strzelając do nich nierzadko w biegu (antylopy biegły, nie Burowie Smile)). Każdy, kto strzelał do ruchomego celu wie o co mi chodzi. W każdym razie

Anglicy zaczęli robić w gacie ze strachu.

Powołano Britain's National Rifle Association; stowarzyszenie, które miało szkolić wojo i cywili w strzelaniu do ruchomych celów. Mimo wszystko Brytyjczycy postępowali jak zatwardziali konserwatyści- wciąż nie wierzyli że strzelcy wyborowi mogą mieć duży wpływ na zmienianie losów bitwy. T było bardzo hm... głupie, ale cóż... Oglądaliście ''Jasia Fasolę''? Już znacie przyczynę Smile.

Karabin Lee Enfield zastąpiono giwerą o nazwie Short Magazine Lee Enfield (SMLE, lub bardziej pieszczotliwa nazwa- Smelly). Wielokrotnie przerabiany, wersja No4 została zastąpiona przez samopowtarzalny L1A1 (7,62 mm; .3). Potem pojawił się karabin w wersji No1 Mk3 z optyką od Lattey. Podczas II wojny światowej wykorzystywano wersję No4 Mk1 z optyką No32. Giwerę tą używano do 1991 r. Jako L42A1.

I wojna światowa. Początek wprowadzania do walki snajperów na szerszą skalę niż dotychczas. Armia niemiecka zaczęła wykorzystywać strzelców wyborowych głównie wtedy, gdy wojna przyjęła charakter pozycyjny. Niemieccy snajperzy strzelali z karabinów Gewehr 7,92 mm 1898. Anglicy znów zaczęli robić w gacie. Zaczął się okres stosowania przeróżnych ''pułapek na snajperów'' czyli sztuczne głowy, zmyłkowy ogień, wszystko po to, by odkryć stanowisko ogniowe snajperów. To także

początek stosowania strojów maskujących

przez szkocką jednostkę ''Lovat Scouts''. Stroje te, zwane ''ghillie suit '' doskonale maskowały szkockich snajperów, co czyniło ich trudniejszymi do wykrycia. Konstrukcja tych strojów oparta była na szkockich pierwowzorach, które stosowali szkoccy strażnicy leśni by urządzać zasadzki na kłusowników. Więcej o maskowaniu w "maskowaniu".

Amerykanie, którzy włączyli się do wojny w 1917 r. mieli wśród swoich żołnierzy gościa o imieniu York. Facet raz wziął do niewoli 132 żołnierzy niemieckich. Miał na koncie co najmniej 25 niemieckich trupów.

Kolejna wojna światowa. Niemcy zdali sobie już chyba sprawę z przydatności snajpera na polu walki, toteż zadali sobie dużo trudu by wyszkolić doskonałych strzelców wyborowych. Rosjanie też. Podczas inwazji Związku Radzieckiego na Finlandię zginęło 1 mln żołnierzy rosyjskich i 25 tys. fińskich. Finowie wciąż słyną z produkcji doskonałej broni myśliwskiej, sportowej i wojskowej (choćby doskonały Sako Trg-21/41). Podczas wojny doskonale radzili sobie na znanym im terenie likwidując rosyjskich żołnierzy. Dwóch fińskich snajperów, Simo Häyhä i Suko Kolkka

zlikwidowali w sumie ponad 900 wrogów.

Używali karabinów Mosin - Nagant Model 28 bez optyki (!). Oprócz świetnych snajperów fińskich prym podczas II wojny światowej wiedli niemieccy strzelcy wyborowi. Wielu z nich służyło w elitarnych oddziałach SS (Matthias Hetzenauer; 345 trafień, E. Koning, +400). Rosjanie także nie pozostawali w tyle: czołowy rosyjski snajper, Wasilij Zajcew ma na swoim koncie 400 potwierdzonych trafień podobnie jak I. Antonow; L. Pawliczenko powyżej 300. (Polecam film ''Wróg u bram'').

Wojna w Wietnamie tylko potwierdziła konieczność wykorzystywania strzelców wyborowych w walce. Trzech snajperów: Charles B. Mawhinney (marines), Adelbert F. Waldron (piechota) i Carlos Hathcock (marines) uzyskali w sumie ponad 309 trafień (choć przy wynikach Finów to dosyć cienki wynik). Wietnamczycy, a raczej wietnamscy snajperzy nie odznaczali się zbytnią celnością. Braki w wyszkoleniu usiłowali zapełnić zwiększoną ilością oddanych strzałów (...a nuż któryś trafi? Smile)) Amerykańscy strzelcy wyborowi używali karabinów wyborowych M40 z celownikiem optycznym 10x. Jeśli ktoś chce postrzelać z takiego cacka- proszę bardzo: W grze komputerowej Delta Force 1/2/Land Warrior wcielasz się w komandosa z Delty i możesz sobie z niego postrzelać. Wysoki realizm, uwzględnianie poprawek na wiatr, wilgotność powietrza- super. Szczególnie trzecia część Delty Force: Land Warrior charakteryzuje się wysokim poziomem realizmu. Więcej informacji tutaj

Ostatnie konflikty (wojna w Zatoce Perskiej, Bośni, Afganistanie) a także liczne ataki terrorystyczne (choćby ostatnio porwanie autobusu w Rosji przez czeczeńskich terrorystów; jednego z nich zastrzelił snajper z rosyjskiej jednostki AT, drugiego ujęto żywcem) pokazały, że snajper na polu walki jest niezastąpiony.

Peter Brookesmith ''Strzelec Wyborowy'' wyd. Bellona 2000

www.ksiegarnia.bellona.pl

Szkółka snajperska

Szkolenie strzelca wyborowego to piekielnie trudne zadanie, nawet jeśli żołnierz wykazuje niebywałe zdolności w tym kierunku. Początkującego należy nauczyć tych rzeczy, które przydadzą mu się na polu walki, a często uratują życie. Jest to - oprócz nauki strzelenia na duże odległości - nauka maskowania, skrytego poruszania się w terenie, obserwacji... Choć godziny spędzone na strzelnicy i strzelaniu w terenie z pewnością przyczynią się do zwiększenia jego efektywności, to snajper - nawet świetnie strzelający - bez umiejętności np. cichego czołgania się połączonego z zacieraniem śladów ma małe szanse na przeżycie w bitwie chociażby kilku dni. Amerykański korpus Royal Marines, który zawsze może się pochwalić świetnie wyszkolonymi snajperami podczas kursów dla strzelców wyborowych kładzie duży nacisk na wszystkie umiejętności wymienione powyżej. W ciekawy sposób przeprowadzane są tam egzaminy ze skrytego podchodzenia do celu. Mianowicie: instruktorzy rozlokowani ze sprzętem obserwacyjnym (lunety, lornetki) obserwują ok. 1-kilometrowy teren, po którym mają się czołgać kandydaci na snajperów. Gdy uda im się niezauważenie podczołgać na 200 m. do instruktorów, mogą oddać strzał ślepym nabojem. Jeżeli instruktor nie zauważy go, kursant może strzelić ponownie. Jeśli i tym razem nie zostanie zlokalizowany, zalicza etap.

Przy strzelaniu na duże odległości niezwykle ważne są te wszystkie elementy, które mają wpływ na celność strzału. Podczas strzelania na odległość np. 1000 m., "spalić" strzał może nawet bicie serca, które wprawia ciało - w tym ręce - w drżenie. Istnieje słynny w światku strzeleckim akronim BRASS (Breathe, Relax, Aim, Slack, Squeeze - oddech, relaks, celowanie, spust, strzał), który jest najlepszą instrukcją strzelania. Jeśli strzelec zachowa wszystkie składowe i nie schrzani którejś z nich, strzał jest celny. O technice strzelania pisałem już w dziale "psychika". A więc jeszcze raz: przed strzałem głęboki oddech (dostarczamy tlen do organizmu), potem wydech i wstrzymanie oddechu. Potem jest 5 sek. na oddanie strzału, w przeciwnym razie, wraz z upływem czasu i ubywaniem tlenu we krwi ręce i całe ciało zaczyna drżeć i na celny strzał nie ma szans. Zbyt długie patrzenie przez lunetę w cel sprzyja "zamgleniu" oka, do którego napływają łzy i obraz się rozmazuje. Najlepiej wtedy popatrzeć na jakiś obiekt znajdujący się dużo bliżej/dalej niż nasz cel.



Bardzo ważnym momentem jest ściąganie języka spustowego. Należy to robić w miarę krótkim czasie, tak jednak, by strzału nie zerwać. Spustu należy dotykać środkiem pierwszej opuszki palca wskazującego i przesuwać go WZDŁUŻ linii tworzonej przez lufę. Odchylanie spustu na boki spowoduje minimalne odchylenie broni, wystarczające jednak, by strzał był niecelny. O sposobie trzymania broni chyba nie muszę pisać, najważniejsza jest stabilność karabinu: policzek dobrze przyciśnięty do kolby, kolba dokładnie przyciśnięta do ramienia, pas naciągnięty.

OK. Technika podana, czas na zastosowanie umiejętności w terenie przy zmiennych warunkach pogodowych. Czynników utrudniających oddanie celnego strzału jest mnóstwo: wiatr, deszcz, mgła, temperatura powietrza, wilgotność, ukształtowanie terenu, odległość od celu... Wiadomo, że należy uwzględniać warunki pogodowe biorąc odpowiednie poprawki, nie będę się o tym rozpisywał. Podam tylko te dane, które są niezmiernie ważne przy określaniu i obserwacji celu. Dane te mogą się przydać nie tylko snajperom.

- celując "pod górkę" należy uwzględnić złudzenie optyczne: polega ono na tym, że cel widziany od dołu wydaje się bliższy
- im teren bardziej płaski, tym cel wydaje się bliższy
- patrząc na cel "pod słońce" zwykle zawyżamy odległość
- obserwując cel przy słońcu "w plecy" - odwrotnie
- im cel wyraźniejszy, tym wydaje się bliższy
- cel częściowo zakryty wydaje się dalszy niż w rzeczywistości
- im cel bardziej "kanciasty", tym wydaje się bliższy
- cel o nieregularnych kształtach - odwrotnie

[ http://militar.webpark.pl/tabelka.jpg dowiesz się jak określić rodzaj wiatru i jego prędkość ]

Psychika - Myślę, więc jestem (jeszcze) Wink

OSTRZEŻENIE: TEN TEKST MOGĄ CZYTAĆ TYLKO LUDZIE (nie)ZDROWI PSYCHICZNIE!

Umysł snajpera ma wiele cech wspólnych z umysłem myśliwego lub wędkarza. Dlaczego? To proste. Zarówno strzelec wyborowy jak i myśliwy lub wędkarz czeka - czasami długo - na sposobność ''upolowania'' ofiary. Jest jednak zasadnicza i chyba najważniejsza różnica: zarówno myśliwy jak i wędkarz NIE POLUJĄ NA CZŁOWIEKA (przynajmniej ci zdrowi psychicznie Smile. A snajper... no własnie. Snajper musi oswoić się z myślą, że ten koles, na którego patrzy przez celownik optyczny zaraz zakończy swoj żywot (i to na jego oczach). Podczas pracy (bo snajper to zawód - nie da się ukryć) nie ma czasu rozmyślać nad moralnością, zasadami, Dekalogiem itp. W tym jakże ważnym momencie jakim jest ściąganie języka spustowego, rozmyślanie nad wyżej wymienionymi byłoby zachowaniem równie nieprofesjonalnym, jak dla elektryka chwytanie drutu bez warstwy izolacyjnej. I dla snajpera, i dla elektryka, mogłaby to być ostatnia pomyłka w życiu.

Snajpera, myśliwego i wędkarza łączy m.in. jeszcze jedna cecha: zdolność ''wyczucia'' dobrego momentu i utrzymanie odpowiednio wysokiego poziomu koncentracji. Przyda się tutaj zarówno doświadczenie, zdobyte umiejętności jak i cierpliwość. Przykład? Proszę bardzo. Masz zlikwidować strażnika w wieży obserwacyjnej by umożliwić niezauważone podejście do budynku grupie szturmowej. Odległość - 500 m. Żeby było trudniej, strażnik nie stoi, ale chodzi miarowym krokiem. Tor jego ''spacerku'' jest okrągły. Musisz go zlikwidować za pierwszym strzałem; w przeciwnym razie zaalarmuje kogo trzeba i z udanej akcji nici. Teraz przyda się umiejętność obserwacji; trzeba obliczyć, przez jaki czas Twoja ''ofiara'' jest do Ciebie zwrócona twarzą lub plecami; trafienie w cel poruszający się ''wzdłuż lufy'' jest o wiele łatwiejsze niż gdyby poruszał się prostopadle do niej. Po obliczeniu, wychodzi Ci od 4 do 5 sekund. Kula z Twojej snajperki (przyjmijmy, że strzelasz z M40A1 - 7,62 mm) doleci do celu za ok. sekundę, czyli zostało już maksymalnie 3 sekundy. Teraz czas na poprawki; należy uwzględnić prędkość i kierunek wiatru (np. przy bocznym wietrze o prędkości 24 km/h, na odległości 550 m punkt trafienia pocisku kalibru 7,62x51 mm znajduje się 1,2 m od punktu celowania, nie wspominając już o opadzie kuli spowodowanym przyciąganiem ziemskim), wilgotność powietrza, odległość od celu itp. Ostatecznie więc, żeby zlikwidować cel, musisz się zmieścić w 2-3 sekundach. Doświadczony snajper wykorzysta jednak tę jedną, jedyną sekundę (a nawet jej ułamek) w której szanse trafienia są największe. Słynne prawo BRASS (dokładniej w dziale szkolenie) mówi, że strzelec wyborowy ma od 5 do 8 sekund na oddanie strzału gdy znajduje się na tzw. ''bezdechu''. Po jego upłynięciu dłonie i całe ciało zaczynają drżeć, co spowodowane jest ubywaniem tlenu w krwi. To - wydawałoby się - dość dużo czasu. Nic bardziej mylnego! Ta sekunda, podczas której pocisk przebywa drogę trwa dla snajpera całą wieczność (szczególnie gdy cel MUSI być zlikwidowany ''chirurgicznie'' czyli za pierwszym strzałem). O niczym innym strzelec wyborowy wówczas nie marzy, jak tylko, by zobaczyć głowę swojego ''celu'' zniekształconą pociskiem karabinowym. Makabryczne? Wcale nie. Czasami od jednego celnego strzału zależeć może życie wielu ludzi (operacje antyterrorystyczne). Często snajper jest ostatnią deską ratunku dla zakładników. Gdyby spytać taką ofiarę ataku terrorystycznego, czy popiera ''strzelanie znikąd do niczego niespodziewającego się terrorysty'' (naprawdę! Tak powiedział jeden z tych cywilnych, siedzących za biurkiem ważniaków, gdy spytano go o jego zdanie na temat wykorzystywania snajperów w jednostkach AT), jak myślisz, jaka byłaby odpowiedź?
Kim więc jest snajper? Urodzonym mordercą bez sumienia? Tchórzem bojącym się stanąć do walki ''lufą w lufę'' z żołnierzami przeciwnika? Nic z tych rzeczy. Powyższe opinie to jeden wielki ''bullshit''. Snajper to po prostu taki zwyczajny - niezwyczajny żołnierz. Wciąż niedoceniany (m.in. w Polsce Sad, nie lubiany ani przez żołnierzy wojsk nieprzyjacielskich, ani przez swoich. Żołnierz, który musi wiedzieć o niebo więcej o maskowaniu, poruszaniu się w terenie, strzelaniu i obserwacji od zwykłego zjadacza grochówki (bez urazy panowie szeregowcy Wink. Naraża się nie tylko na pewną śmierć w razie wpadki, ale na wymyślne tortury, znieważanie godności osobistej a nawet gwałt.

Trzeba także powiedzieć, że działania snajpera mają ogromny wpływ na morale żołnierzy przeciwnika. Z relacji żołnierzy walczących podczas II Wojny światowej, w Zatoce Perskiej, Wietnamie, wynika, że najbardziej obawiano się właśnie snajperów, potem dopiero karabinów maszynowych, artylerii czy lotnictwa. Dlaczego pojedynczy snajper potrafił zasiać strach i panikę w oddziałach przeciwnika? Ponieważ obawa, że gdzieś, tam, czai się strzelec, który prawie nigdy nie chybia, a może właśnie ma Cię na celowniku wprost paraliżowała i zabierała ducha bojowego. Odległość, z jakiej strzelał, sprawiała że huk wystrzału można było usłyszeć gdy kula znalazła swojego adresata, toteż ukrycie się przed ostrzałem było niemożliwe; szczególnie, że snajperzy strzelali głównie w czasie posiłków. Ten ciągły lęk przed obserwacją (Big Brother, hehe Smile i nagłą, niespodziewaną śmiercią znacznie obniżał wartość bojową żołnierzy. To jedna z głównych korzyści płynących z działania snajpera na polu walki.

Snajper to człowiek niezwykły. Działa zwykle na korzyść większej jednostki, ale konsekwencje swoich błędów musi ponosić sam. Złapany - nie może liczyć na litość ze strony wroga. Nasuwa się pytanie: co musi czuć snajper widząc w celowniku człowieka, którego życie zgaśnie za jednym ruchem palca wskazującego? Odpowiedź: nic. Zero litości, rozmyślania nad tym, czy postępuje dobrze czy źle, zero innych uczuć. Także nienawiści. Po prostu wykonuje swoją robotę najlepiej jak umie. Jeśli dręczą go jakiekolwiek wyrzuty sumienia, może to być śmiertelnie niebezpieczne dla niego samego, ale także dla innych ludzi. Na to snajper nie może sobie pozwolić.

Przyjęło się określać snajpera jako ''samotnego wilka''. Owszem, z reguły strzelcy wyborowi lubią działać samodzielnie, ale bardziej efektywne działania może prowadzić zespół snajperski złożony ze strzelca wyborowego i obserwatora. Obserwator wybiera cele, a snajper je likwiduje. Podczas działania snajper znajduje się dość blisko obserwatora by móc się porozumiewać w miarę cicho. Snajper musi więc umieć pracować w zespole (szczególnie w jednostkach AT; więcej o tym - w dziale Snajperzy w AT).

OK. Czas na podsumowanie. Strzelec wyborowy powinien być człowiekiem spokojnym i cierpliwym. Nie może się zrażać ciężkimi warunkami, ponieważ czasami musi walczyć z głodem, chłodem, owadami i innym paskudztwem, które z premedytacją kłują, gryzą, szczypią, włażą w różne zakamarki... Snajper musi to wszystko znosić w ciszy, nie wykonując najmniejszego ruchu który mógłby zdradzić jego pozycję. Ważna jest także silna psychika, pozwalająca na oddanie strzału do często bezbronnego człowieka, który w dodatku kąpie się, lub załatwia w lesie. To właśnie umysł jest najlepszą bronią snajpera. Cierpliwości, opanowania, zdolności niezauważonego poruszania się w terenie można się nauczyć. Ale nikt nie nauczy snajpera powyższych umiejętności, jeżeli ON SAM nie będzie kochał tego ''niewdzięcznego'' zajęcia, ghillie suit i swojego karabinu - największego przyjaciela żołnierza.

Psychotest. Tylko dla odważnych.

W samym sercu kolumbijskiej selwy, nad jednym z lewych dopływów Amazonki znajduje się obóz handlarzy narkotyków. Tutaj wytwarza się kokainę, białe złoto Kolumbii. Na niewielkim wzniesieniu, około 500 metrów na południe od obozu znajduje się doskonale zamaskowana kryjówka snajpera. Ma on tylko jedno zadanie: zlikwidować szefa wielkiego kartelu narkotykowego. Leżąc w kryjówce już kilka dni, cierpliwie oczekuje na przybycie swojej ''ofiary''. Tymczasem dają się mu we znaki wszędobylskie owady, oślizłe robaki, węże...

To nie jest początek powieści sensacyjnej Toma Clancy'ego. To po prostu zwykły dzień pracy snajpera. Jak inne. Jeżeli czytając wcześniejsze teksty doszedłeś/doszłaś do wniosku, że to robota dla Ciebie, rozwiąż ten test. Ilośc uzyskanych punktów zakwalifikuje cię do jednej z trzech kategorii.

1. Siedzisz sobie w wygodnym fotelu przed kominkiem popijając ulubiony napój. Za oknem szaleje zamieć. Nagle - telefon. Musisz być gotowy/a za pięć minut. Terroryści uprowadzili autobus z trzydziestoma zakładnikami. Wszystkie siły specjalne postawiono w stan najwyższej gotowości. Ty, jako snajper jednostki antyterrorystycznej jesteś również potrzebny/a. Już wiesz, co Cię czeka - kilka, może kilkanaście godzin spędzonych na mrozie, podczas gdy negocjator i sztab będą pracowac pełną parą. Co robisz:

a) Jesteś wściekły/a. Jak oni mogą przerywać Ci tę jedną z nielicznych chwilę relaksu?! [0]

b) Zrywasz się, myśląc jakie poprawki trzeba będzie wziąć przy obecnej pogodzie. [2]

c) Jesteś wkurzony, że trzeba się zrywać w taką psią pogodę, ale rozkaz to rozkaz. [1]

2. Terroryści wtargnęli do szkoły i uwięzili nauczycieli oraz dzieci. Żądają uwolnienia z więzienia człowieka skazanego na dożywocie za kilka morderstw dokonanych na zlecenie, 10 mln złotych i śmigłowca na lotnisko. Twoje zadanie - obserwacja budynku, zbieranie informacji i przekazywanie ich ''górze''. Grupa uderzeniowa przygotowuje się do ataku. Szkoła otoczona jest parkiem - wymarzone miejsce dla snajpera. Zajmujesz pozycję na rozłożystym drzewie i obserwujesz budynek (szkoły mają na szczęście duże okna). Negocjacje przeciągają się. Terroryści zagrozili, że jeśli rząd nie spełni ich żądań, będą co pół godziny zabijać jednego zakładnika. Negocjacje znów się przeciągają, ponieważ rząd nie chce spełnić żądań terrorystów.

I teraz zaczyna się. Widzisz, że jeden z terrorystów podszedł z dzieckiem do okna, w pobliżu którego znajdowała się ekipa telewizyjnych ''Wiadomości''. Widzisz, że wyjął broń i przyłożył ją do głowy dziecka. Co robisz:

a) Bez wahania, mimo zakazu użycia broni strzelasz do terrorysty - życie zakładnika jest najważniejsze. [0]

b) Zwlekasz do ostatniej chwili i wtedy strzelasz. [1]

c) Nie strzelasz; przekazujesz na bieżąco informacje do dowództwa i czekasz na rozkazy. [2]



3. Snajper z IRA ukrył się w jednym z wysokich budynków w pobliżu skrzyżowania ruchliwych ulic i ostrzeliwuje stamtąd ludzi. Twoje zadanie: zlokalizować i zlikwidować snajpera. Co robisz:

a) Starasz się zlokalizować snajpera na podstawie obrażeń, które poniosły jego ofiary: głębokość penetracji pocisku i kierunek, z którego nadleciał pocisk. Potem zacieśniasz poszukiwania do najbardziej możliwego - twoim zdaniem - miejsca, gdzie ukrywa się snajper. [2]

b) Przeszukujesz cierpliwie wszystkie dachy, okna, załamania muru. [1]

c) Czekasz na kolejny strzał snajpera, by zlokalizować go na podstawie np. błysku z lufy czy jej wysunięciu. [0]

4. Twoje zadanie: zlikwidować za wszelką cenę szefa kartelu narkotykowego. Znajdujesz się na dachu budynku, w pobliżu którego ma pojawić się gangster. I oto jest - wysiada z limuzyny i kieruje się do innego budynku. Na ulicy kilkoro ludzi. Gangster wciąż znajduje się w ruchu. Szanse trafienia są małe. Wokół masa goryli. Co robisz:

a) Nie strzelasz, za duże ryzyko.

b) Czekasz aż się zatrzyma i wtedy strzelasz.

c) Strzelasz i nie czekasz na nic, tylko spływasz z dachu. Wiesz, że za kilka sekund może być za późno bo goryle zrobią wszystko by Cię złapać niezależnie od wyniku strzału.

ODPOWIEDZI:

1. Pytanie miało sprawdzić, czy jesteś leniwy/a. A-tak, b-nie, c-trochę.

2. Pytanie to sprawdziło Twoją zdolnośc logicznego myślenia. Prawidłowa odpowiedź to c. Czasami snajper musi pozwolić terroryście zabić zakładnika. Gdybyś w przypadku opisanym powyżej zastrzelił terrorystę, prawdopodobnie wszyscy zakładnicy zostaliby zabici.

3. To pytanie sprawdzało wiadomości z zakresu balistyki i bronioznastwa (jeżeli jesteś baaardzo początkujący/a to tego akurat mogłeś/aś nie wiedzieć). Prawidłowa odpowiedź to a. Siła, z jaką uderzył pocisk w ciało, może wskazywać na odległość z której został oddany strzał. Kierunek - wiadomo. A kąt, utworzony przez ranę postrzałową i ziemię pomoże określić, z którego piętra strzelał snajper. To najszybszy sposób na zlokalizowane strzelca. W operacjach tego typu zawsze liczy się szybkość działania.

4. Tutaj sprawdziłem Twoją odwagę. Miałeś zlikwidować gangstera ZA WSZELKĄ CENĘ. Rezygnując ze strzału nie masz żadnych szans na wykonanie misji. Zakładając, że jesteś dobrym snajperem (ktoś kto ukończył kurs snajperski MUSI być dobry, czyż nie? Smile prawidłowa jest odpowiedź c. Każda chwila pozostania na dachu może kosztować Cię życie. A na wyjściu cało z tej sytuacji chyba Ci zależy??? (cooo? Nie? No co Ty, kamikadze jesteś?)




8 punktów - będą z Ciebie ludzie

4-7 punktów - oj, ciężko będzie

0-3 punktów - eeech...


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
Ertapmapfajo



Dołączył: 22 Sty 2007
Posty: 6
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2

X X X
http://amazing-videos.info/


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
Erburshja0



Dołączył: 13 Mar 2007
Posty: 9
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2

Young Tina is f*cked in her tiny a*s!
http://i-love-anal.info/videos/mediaplayer.php?file=216330


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
C00L-ER
Gość



Ciekawy artykulik.....ale bycie śmiesznym ci nie wychodzi twoje wstawki nie są zabawne ! Przy następnym przepisywaniu daruj sobie te durnoty ewentualnie daruj sobie "redagowanie" i pozostań w świecie ASG
Historia, Szkolenie, Psychika, Test snajpera
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)  
Strona 1 z 1  

  
  
 Odpowiedz do tematu